Dzisiaj rezultaty bardzo ciekawej sesji beauty przy współpracy z modelką Mariką Kraujutowicz. Zdjęcia były robione w moim zamojskim studio kilka tygodni temu. Przygotowania (z racji kreatywnego makijażu) trwały dość długo, a ostatnie zdjęcie (zarazem pierwsze w tym wpisie) było robione po drugiej w nocy… Pomimo tak późnej pory, myślę, że efekty są co najmniej zadowalające – oceńcie sami.
Zapraszam!
Kilka technicznych słów. Do sesji użyłem Nikona D300 oraz obiektywów 50mm i 85mm. Rezultaty były na bieżąco kontrolowane na zewnętrznym monitorze, przy pomocy programu Camera Control (bardzo polecam przy pracy w studio, 24″ podglądu to nie 3″…). Do oświetlenia używałem głównie beauty disha (tzw. słoneczko), dwóch gołych kontr oraz lampki na tło. Przydały się również srebrne blendy do wypełnienia twarzy światłem. Jak już wcześniej pisałem zdjęcia były robione w moim studio dlatego backstage jest bardzo nieoficjalny. Poniżej biurko fotografa…
Muszę przyznać, że sama obróbka tego materiału trwała dłużej niż sesja, dlatego kilka słów od tej strony. Zdjęcia obrabiane jedynym słusznym programem, za pomocą tabletu firmy Wacom (to rozwiązanie również polecam, praca jest przyjemniejsza, szybsza i bardziej precyzyjna). Retusz skóry, poprawa cery oraz niedoskonałości twarzy, poprawa kolorystyki oraz kontrastu. Głównie używane narzędzia to łatka, stempel, rozjaśnianie oraz ściemnianie, skraplanie. Poniżej modelka w pracy.
Wróćmy jednak do właściwych zdjęć…
A teraz bonus – mały eksperyment z dwuklatkowym gifem.
Liczę na mnogość komentarzy oraz fejsbukowe lajki. Pozdrawiam!






























































